Stęskniłem się za czasami kiedy produkt miał wycenę opartą na jego faktycznych możliwościach. Aktualnie wycena ma wiele wspólnego z producentem, wyglądem, wielkością. Wszystkie cechy użytkowe sprzętu zeszły na plan dalszy i tak naprawdę cena decyduje o tym do jakiej grupy zaszeregowania trafi produkt. Żaden audiofil nie potraktuje sprzętu który kosztuje "za mało". A jeszcze lepiej jakby sprzęt pochodził z manufaktury gdzie odprawia się odpowiednie czary, żeby dźwięk był jak najwyższej jakości. I tak niegdysiejsze tuzy rynku przenośnego audio, firmy tak zasłużone dla Portable jak Sony, czy Pioneer "błąkają" się w cenowym mid-range, a wyrastające jak grzyby po deszczu coraz to nowe, egzotyczne manufaktury, gniotą portfele użytkowników swoimi cudownymi produktami "re-odkrywającymi" czy "re-definiującymi" słuchanie dźwięku. I w tym całym szale pogoni za najlepszym dźwiękiem (czyli w sumie za najdroższym) jest sobie firma FIIO, która wyceny swoich produktów opiera na faktycznej funkcjonalności i możliwościach, a nie na obiecywaniu coraz to nowych ekstaz odsłuchowych. I właśnie FIIO odświeżyło swój najmniejszy odtwarzacz X1.
