Kiedyś, dawno temu, kiedy na świecie panowały smoki, a ja grałem na basie w kapeli metalowej, kojarzyłem firmę Shure z sitek, do których darł ryja nasz wokalista (i wcale nie jest to jakiś skomplikowany zabieg literacki, bo on literalnie darł ryja). Byłem przekonany, że robią najlepsze sitka na świecie, tak jak w tym wieku byłem przekonany, że najlepsze gitary robi Ibanez. Wiele, wiele lat później, będąc już w pełni uświadomionym pochłaniaczem muzyki, testowałem sobie słuchawki dokanałowe (SE-846), później nauszne zamknięte (SRH-1540). Dzisiaj przyszedł czas na porównanie tańszych SRH-1440 z flagowymi SRH-1840.