Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyerdynamic T1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyerdynamic T1. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 sierpnia 2016

the Bit opus#11

Ostatnio, kiedy zachwycałem się opusem#1, zastanawiałem się jednocześnie, czy Opusy, wzorem A&K dorobią się, i jak szybko brzmienia firmowego. Ile czasu zajmie ustabilizowanie jakości. Kiedy zaczną się pojawiać kolejne tak dopracowane sprzęty, kiedy wreszcie Koreańczycy zwariują i zaczną wyceniać dobre samopoczucie klientów a nie faktyczną jakość sprzętu.W czasie tych błogich rozważań, dotarł w moje ręce DAC, Opus#11 (ciekawe czy wzmacniacz będzie się nazywał Opus#111 :P). Małe maleństwo (chociaż nie tak małe jak A&K AK10), a w środku znalazło się miejsce dla Sabre ES9018K2M i XMOS (XS1-USB-64). Czas więc zatem, aby przestać myśleć o głupotach, tylko solidnie przetestować malucha za prawie tysiąc biletów Narodowego Banku.

piątek, 4 grudnia 2015

FIIO X7

Tak, stało się, FIIO wzorem A&K wypuściło na rynek nad-flagowca. Nad-flagowca, bowiem rolę takowego pełnił przez jakiś czas FIIO X5, ale z nastaniem X5 II stało się jasne, że detronizacja odbędzie się szybciej niż później. No ale czym, oczywiście poza brzmieniem, FIIO mogłoby uzasadnić powstanie uber-FIIO? Rozpoczęła się więc dyskusja na Head-Fi, czego wymagaliby użytkownicy od "idealnego" playera. No i mam, nasz ideał wylądował, czas się z nim zapoznać.

sobota, 28 listopada 2015

PONO Player - Odtwarzacz przenośny

Neil Youg jakiś czas temu reklamował Astell&Kern, twierdząc, że MQS to jest to czego tłuszcza potrzebuje. Że wszystko co ciekawe w muzyce zostało wygolone, i że do nas docierają tylko popłuczyny tego co faktycznie być powinno. Jakiś czas później pojawił się startup projektu Pono. Odtwarzacza, który ma być "tym jedynym, właściwym". Poza informacją, że pojawi się w nim Sabre ES9018KM nic kompletnie nie przykuło mojej uwagi. Aż do czasu kiedy pojawiła się opcja na przetestowanie tego urządzenia.

piątek, 20 listopada 2015

TEAC HA-P90SD

Od pewnego czasu zauważam mocno niepokojący trend. Sprzęt przenośny który ma grać dobrze musi być niewygodny w użytkowaniu. Pochód w kierunku ciemnej strony mocy rozpoczął iPod Shuffle - ale ten przynajmniej miał jakieś uzasadnienie. Był mały i po prostu nie było miejsca na dodatkowe wyświetlacze. Później nastał czas HiFiMan. Od 801 przez 901 do 802 (innych nie używałem, przepraszam) wygoda użytkowania przypominała jeżdżenie Ferrari z pedałami i kierownicą z żywego ognia. Jeśli próbowało się cokolwiek zrobić, człowiek od razu zaczynał żałować. W sumie świetny sposób na to, żeby pakować po katalogach jak najwięcej utworów i słuchać od deski do deski. Wcześniej, chociaż u mnie później, był ColorFly C4 i C10. Urządzenia tak uproszczone w obsłudze, że aż strach. Niewiele brakowało, a przychodziły by w formie zestawu DIY, żeby Audiofil miał bardziej pod górkę. No a po drodze - iBasso DX - sprzęt, który pomimo świetnego brzmienia nie wytrzymał u mnie ze względu na obsługę, seria AK od irivera, w której niby wszystko jest w porządku, ale zgrzyty przy przewijaniu długich list przez te dotykowe ekrany, reagujące jak martwa kobieta na kwiaty, czy w końcu bohater dzisiejszej opowieści - TEAC HA-P90SD. Sprzęt który jakby mógł, to by wybuchał w twarz zaraz po pytaniu: "Czy jesteś naprawdę pewien, że chcesz mnie używać".

czwartek, 19 listopada 2015

Schiit Mjolnir2+Gungnir



Na tegorocznym Audio Video Show, będąc na stoisku Audiomagic.pl miałem możliwość posłuchać nowego wynalazku prosto od Schiit - wzmacniacza zbalansowanego Mjolnir2. wzmacniacz wpięty był do niezbalansowanego Chord Hugo, a to wszystko napędzało LCD4 od Audeze. O ile same Audeze grały jak zepsute (co później okazało się niestety smutną prawdą - przestały grać całkiem), o tyle moje T1.2, które miałem ze sobą zagrzmiały dźwiękiem wielkim i potężnym. Umówiłem się z Patrykiem na wypożyczenie sprzętu, i napalony jak grabarz na złote zęby, czekałem na upragniony sprzęt. Ten dojechał do mnie w towarzystwie Gungnira, drugiego klocka do prawie-topowego-zestawu Gunwo (znaczy Schiit), a ja mając niedobory w wolnym czasie smutno marzyłem o dłuższych odsłuchach. 

sobota, 24 października 2015

Beyerdynamic T1 Gen.2

Od kiedy w zeszłym roku popełniłem okrutny błąd i kupiłem pierwsze słuchawki STAX, świat pogoni za wszelkiej maści zwierzątkami futerkowymi zaczął dla mnie tracić sens. Najpierw Lambdy Pro, później SR-007, na koniec SR-009. Skompletowałem do tego właściwy tor i kiedy w czerwcu zorientowałem się, że nawet grając w Wiedźmina 3 używam SR-009, postanowiłem sprzedać całą bogatą kolekcję zabawek związanych z tradycyjnymi słuchawkami. A w decyzji pomógł mi nasz kochany NFZ wyznaczając mi operację(a raczej rzeźnicki zabieg unieruchamiający) na koniec 2016r. I kiedy będąc już po wszystkim (i po wyprzedaży i po operacji) jarnąłem się, że łażąc po internecie bez celu, tak naprawdę szukam czegoś do kupienia, postanowiłem schować SR-009 do pudełka, a dla siebie kupić coś czego zawsze chciałem a czego nigdy na własność nie miałem (2 miesiące wypożyczenia się nie liczą). Zbieg okoliczności w postaci promocji na nowy model w mp3store.pl tylko przyspieszył decyzję. Stałem się więc (chyba) pierwszym posiadaczem Beyerdynamic T1 Gen.2 na Wisłą (w moim przypadku nad Odrą). A skoro się nim stałem, to zostałem poproszony (taa jasne...), o recenzję tych słuchawek. Oto i ona.