Słuchawek dousznych nie miałem od czasu kiedy przestałem wierzyć, że iPhone to dobry telefon. Tak, zdarzało mi się zapakować czasami do ucha jakiś substytut słuchawek, coś co dawało szansę rozwinąć się w sferze mentalnej. Zawsze wtedy wyobrażałem sobie, że słucham muzyki, ćwiczyłem jak Jedi do walki z Sithem, męczyłem się okrutnie i na koniec zrezygnwany wracałem do użalania się nad sobą w ciemnym kącie pokoju. Moje życie, jak można się spodziewać, puste było jak garnek po rosole, a brak właściwie grających słuchawek dousznych powodował, że uciekłem w nałóg. Nałóg niesłuchania pchełek. I straszliwym zrządzeniem, jeśli nawet nie zrzędzeniem losu trafiłem na hajp na hedfaju, w którym "ktoś" napisał, że znalazł dobrze grające douszne słuchawki. Oczywistym było, że bredził, spity substancją wyskokową dla jankesów (zapewne Karotka z chrzanem i cebulą). Myśl o posiadaniu Monków (bo tak się owe wynalazki miały nazywać) porzuciłem całkowicie. Ale przy okazji ostatniej recenzji Mee P1, Audioheaven dorzuciło do paki jedną parę Monków, tak "dżast for kase ju łont to hir". No to sem posłuchał, wyjąłem zalegającą pod skarpetami trawę z sandałów i zasiadłem do klawiatury napisać coś mądrego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEAC HA-P90SD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEAC HA-P90SD. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 kwietnia 2016
wtorek, 19 stycznia 2016
Meze 99Classic - Recenzja krytyczna w sumie
O Meze w ciągu ostatnich kilku tygodni w internecie napisali już wszyscy. I pisali albo dobrze, albo bardzo dobrze. Część recenzentów, podchmielona jakimiś prochami wpadała nawet w zachwyt, zapominając o tym, że cygańskie słuchawki z Rumunii nie mogą być dobre, ładne i tanie. Jakaś pułapka musi być. No więc, pchany rządzą zrzucenia Meze z piedestału, zamówiłem je. Ot tak, w ciemno, najwyżej napalę nimi w kominku i upiekę na ruszcie króliczka, który znowu koło nogi się pałętał, a co...
środa, 30 grudnia 2015
iBasso DX80
Zgodnie z zapowiedzią, najnowszy produkt iBasso - DAP o kodowej nazwie DX80. Jak juz pisałem wcześniej DX80 to takie dwa DX90 minus jeden DX100. Razem z logo (tiaaa iBasso dorobiło się A&K look'a'like logo), w ibasso zmieniły się numerki w linii numeracyjnej. Zmieniło się też wzornictwo (teraz bardziej przypomina wczesne A&K), zmieniła się strona internetowa (teraz działa), Zmieniła się wreszcie cena. Chociaż ta ostatnia dalej nie poraża, bo DX80 kosztuje mniej niż ten dla ubogich chociaż z aspiracjami (A&K Junior). No ale, skoro teraz iBasso ma 2xCS4398 (zupełnie jak AK120 MKII i AK240), logo ma jak A&K, a nawet z wyglądu przypomina (przynajmniej mi się kojarzy, sorry) wczesne AKacze, to może zamiast rozbijać świnkę skarbonkę, dać jej jeszcze przeżyć, zabrać dziecku drobne (piszę do tych z aspiracjami oczywiście, moje dziecko kieszonkowego nie dostaje) i zakupić nowe dziecię iBasso?
sobota, 12 grudnia 2015
Questyle QP1R - Stylowa wyprawa po DAP
Czas jakiś temu przeczytałem, że HiFiMAN to firma amerykańska. Pomyślałem sobie wtedy, że właśnie mamy początek wysypu "farbowanych lisów". Teraz firmy z całego świata zakładają sobie biura lub magazyny w krajach słynących z jakiegoś wyrobu, lub po prostu z jakości wyrobów i od razu mają lepsze wejście na rynek. No bo przecież Fang Bian to rdzenny Amerykanin, zapewne z plemienia Komanczów. I nawet trąbienie o tym, jak bardzo amerykańskie produkty się robi nie pomogło HiFiMAN'owi. Jakość ich produktów nadal pozostaje typowo chińska. Ale na rynku od pewnego czasu działa inna firma, której korzenie głęboko są ulokowane w kraju środka, a mimo to kojarzy się ludziom głównie z produktami amerykańskimi. I tą firmą jest właśnie Questyle, którego pierwszy DAP wszedł niedawno na rynek. Model QP1R został przez wielu od razu ogłoszony rewelacją i "flagship killerem" kategorii DAPów. Mnie, choć na tą informację zaczęła doskwierać czkawka, mocno zainteresował kolejny gracz, w światku w którym zaczyna się robić ciasno.
piątek, 20 listopada 2015
TEAC HA-P90SD
Od pewnego czasu zauważam mocno niepokojący trend. Sprzęt przenośny który ma grać dobrze musi być niewygodny w użytkowaniu. Pochód w kierunku ciemnej strony mocy rozpoczął iPod Shuffle - ale ten przynajmniej miał jakieś uzasadnienie. Był mały i po prostu nie było miejsca na dodatkowe wyświetlacze. Później nastał czas HiFiMan. Od 801 przez 901 do 802 (innych nie używałem, przepraszam) wygoda użytkowania przypominała jeżdżenie Ferrari z pedałami i kierownicą z żywego ognia. Jeśli próbowało się cokolwiek zrobić, człowiek od razu zaczynał żałować. W sumie świetny sposób na to, żeby pakować po katalogach jak najwięcej utworów i słuchać od deski do deski. Wcześniej, chociaż u mnie później, był ColorFly C4 i C10. Urządzenia tak uproszczone w obsłudze, że aż strach. Niewiele brakowało, a przychodziły by w formie zestawu DIY, żeby Audiofil miał bardziej pod górkę. No a po drodze - iBasso DX - sprzęt, który pomimo świetnego brzmienia nie wytrzymał u mnie ze względu na obsługę, seria AK od irivera, w której niby wszystko jest w porządku, ale zgrzyty przy przewijaniu długich list przez te dotykowe ekrany, reagujące jak martwa kobieta na kwiaty, czy w końcu bohater dzisiejszej opowieści - TEAC HA-P90SD. Sprzęt który jakby mógł, to by wybuchał w twarz zaraz po pytaniu: "Czy jesteś naprawdę pewien, że chcesz mnie używać".
Subskrybuj:
Posty (Atom)




