Cayin to firma, która choć z Chin pochodzi, nigdy mi się z Chinami nie kojarzyła. Jakoś ta jakość i w sumie też cena, nie pasowały mi do CHRL. I nie był to żaden sprzęt z aspiracjami, a pełnoprawny produkt z górnej półki. Oczywiście nie tak górnej jak choćby Jadis, ale wystarczająco górnej, żeby znajomi i rodzina pukali się w czoło przy próbie dyskusji n/t zakupu i ceny urządzenia. I tak patrząc po cenniku produktów Cayina cieszyłem się, że jedyny słuchawkowiec w ofercie, HA-1A jest w przystępnej kwocie, bo kiedyś mogłem go sobie kupić. Oczywiście, wielokrotnie chciałem również wzmacniacz do głośników, ale w sumie i cena i priorytety zawsze odkładały zakup. Natomiast, kiedy całkiem nie dawno podjąłem decyzję o zakupie zestawu zbalansowanego do słuchawek, który miałby zastąpić tor zbudowany przeze mnie, Cayin takich produktów jeszcze nie miał. W poszukiwaniach moich trafiłem do Audiomagic.pl, gdzie zamówiłem do recenzji zestaw Schiit (Mjolnir i Gungnir). Kiedy już wiedziałem, że Gunwo u mnie jednak nie zostanie, otrzymałem propozycję wyrażenia opinii o nowych klockach Cayin - iDAC-6 oraz iHA-6. Zaszczyt i wzruszenie normalnie. Pierwsza recenzja napisana bez użycia domków już jest!
wtorek, 8 grudnia 2015
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Ruch w interesie, nadchodzące recenzje
Witaj!
Ostatnio dokonałem wielu zmian w torze słuchawkowym. Wszystko po to, aby zerwać z funkcją amatora-konstruktora-dłubacza. Zdecydowałem, że pisanie recenzji sprawia mi więcej satysfakcji. Coś musi być w powiedzeniu "Nie sądź abyś nie był sądzony". W moim przypadku powinno chyba zabrzmieć, "już Cię osądzili, teraz Twoja kolej!" I w związku z tym postaram się na tej roli w najbliższym czasie jak najlepiej skupić. A, że podobno, to co piszę jest chętnie czytane, to propozycji mam coraz więcej. Mam nadzieję, że zweryfikujesz moje grafomaństwo, drogi Czytelniku, abym mógł zapaść się pod ziemię, lub ewentualnie abym mógł uwolnić Cię z wątpliwości dotyczących sprzętu. Mam też ambicję pozostać w pełni niezależny i nieprzekupny. Chociaż wszelkie próby skorumpowania mnie rozważę. Np. Rozważyłem już jakiś czas wywieszenie bannera w zamian za rabat dla czytelników. Możliwe, że niedługo pojawi się kolejny, z kolejne firmy dystrybucyjnej dostarczającej mi sprzęt do testów.
Ostatnio dokonałem wielu zmian w torze słuchawkowym. Wszystko po to, aby zerwać z funkcją amatora-konstruktora-dłubacza. Zdecydowałem, że pisanie recenzji sprawia mi więcej satysfakcji. Coś musi być w powiedzeniu "Nie sądź abyś nie był sądzony". W moim przypadku powinno chyba zabrzmieć, "już Cię osądzili, teraz Twoja kolej!" I w związku z tym postaram się na tej roli w najbliższym czasie jak najlepiej skupić. A, że podobno, to co piszę jest chętnie czytane, to propozycji mam coraz więcej. Mam nadzieję, że zweryfikujesz moje grafomaństwo, drogi Czytelniku, abym mógł zapaść się pod ziemię, lub ewentualnie abym mógł uwolnić Cię z wątpliwości dotyczących sprzętu. Mam też ambicję pozostać w pełni niezależny i nieprzekupny. Chociaż wszelkie próby skorumpowania mnie rozważę. Np. Rozważyłem już jakiś czas wywieszenie bannera w zamian za rabat dla czytelników. Możliwe, że niedługo pojawi się kolejny, z kolejne firmy dystrybucyjnej dostarczającej mi sprzęt do testów.
piątek, 4 grudnia 2015
FIIO X7
Tak, stało się, FIIO wzorem A&K wypuściło na rynek nad-flagowca. Nad-flagowca, bowiem rolę takowego pełnił przez jakiś czas FIIO X5, ale z nastaniem X5 II stało się jasne, że detronizacja odbędzie się szybciej niż później. No ale czym, oczywiście poza brzmieniem, FIIO mogłoby uzasadnić powstanie uber-FIIO? Rozpoczęła się więc dyskusja na Head-Fi, czego wymagaliby użytkownicy od "idealnego" playera. No i mam, nasz ideał wylądował, czas się z nim zapoznać.
sobota, 28 listopada 2015
PONO Player - Odtwarzacz przenośny
Neil Youg jakiś czas temu reklamował Astell&Kern, twierdząc, że MQS to jest to czego tłuszcza potrzebuje. Że wszystko co ciekawe w muzyce zostało wygolone, i że do nas docierają tylko popłuczyny tego co faktycznie być powinno. Jakiś czas później pojawił się startup projektu Pono. Odtwarzacza, który ma być "tym jedynym, właściwym". Poza informacją, że pojawi się w nim Sabre ES9018KM nic kompletnie nie przykuło mojej uwagi. Aż do czasu kiedy pojawiła się opcja na przetestowanie tego urządzenia.
piątek, 20 listopada 2015
TEAC HA-P90SD
Od pewnego czasu zauważam mocno niepokojący trend. Sprzęt przenośny który ma grać dobrze musi być niewygodny w użytkowaniu. Pochód w kierunku ciemnej strony mocy rozpoczął iPod Shuffle - ale ten przynajmniej miał jakieś uzasadnienie. Był mały i po prostu nie było miejsca na dodatkowe wyświetlacze. Później nastał czas HiFiMan. Od 801 przez 901 do 802 (innych nie używałem, przepraszam) wygoda użytkowania przypominała jeżdżenie Ferrari z pedałami i kierownicą z żywego ognia. Jeśli próbowało się cokolwiek zrobić, człowiek od razu zaczynał żałować. W sumie świetny sposób na to, żeby pakować po katalogach jak najwięcej utworów i słuchać od deski do deski. Wcześniej, chociaż u mnie później, był ColorFly C4 i C10. Urządzenia tak uproszczone w obsłudze, że aż strach. Niewiele brakowało, a przychodziły by w formie zestawu DIY, żeby Audiofil miał bardziej pod górkę. No a po drodze - iBasso DX - sprzęt, który pomimo świetnego brzmienia nie wytrzymał u mnie ze względu na obsługę, seria AK od irivera, w której niby wszystko jest w porządku, ale zgrzyty przy przewijaniu długich list przez te dotykowe ekrany, reagujące jak martwa kobieta na kwiaty, czy w końcu bohater dzisiejszej opowieści - TEAC HA-P90SD. Sprzęt który jakby mógł, to by wybuchał w twarz zaraz po pytaniu: "Czy jesteś naprawdę pewien, że chcesz mnie używać".
czwartek, 19 listopada 2015
Schiit Mjolnir2+Gungnir
Na tegorocznym Audio Video Show, będąc na stoisku Audiomagic.pl miałem możliwość posłuchać nowego wynalazku prosto od Schiit - wzmacniacza zbalansowanego Mjolnir2. wzmacniacz wpięty był do niezbalansowanego Chord Hugo, a to wszystko napędzało LCD4 od Audeze. O ile same Audeze grały jak zepsute (co później okazało się niestety smutną prawdą - przestały grać całkiem), o tyle moje T1.2, które miałem ze sobą zagrzmiały dźwiękiem wielkim i potężnym. Umówiłem się z Patrykiem na wypożyczenie sprzętu, i napalony jak grabarz na złote zęby, czekałem na upragniony sprzęt. Ten dojechał do mnie w towarzystwie Gungnira, drugiego klocka do prawie-topowego-zestawu Gunwo (znaczy Schiit), a ja mając niedobory w wolnym czasie smutno marzyłem o dłuższych odsłuchach.
sobota, 24 października 2015
Beyerdynamic T1 Gen.2
Od kiedy w zeszłym roku popełniłem okrutny błąd i kupiłem pierwsze słuchawki STAX, świat pogoni za wszelkiej maści zwierzątkami futerkowymi zaczął dla mnie tracić sens. Najpierw Lambdy Pro, później SR-007, na koniec SR-009. Skompletowałem do tego właściwy tor i kiedy w czerwcu zorientowałem się, że nawet grając w Wiedźmina 3 używam SR-009, postanowiłem sprzedać całą bogatą kolekcję zabawek związanych z tradycyjnymi słuchawkami. A w decyzji pomógł mi nasz kochany NFZ wyznaczając mi operację(a raczej rzeźnicki zabieg unieruchamiający) na koniec 2016r. I kiedy będąc już po wszystkim (i po wyprzedaży i po operacji) jarnąłem się, że łażąc po internecie bez celu, tak naprawdę szukam czegoś do kupienia, postanowiłem schować SR-009 do pudełka, a dla siebie kupić coś czego zawsze chciałem a czego nigdy na własność nie miałem (2 miesiące wypożyczenia się nie liczą). Zbieg okoliczności w postaci promocji na nowy model w mp3store.pl tylko przyspieszył decyzję. Stałem się więc (chyba) pierwszym posiadaczem Beyerdynamic T1 Gen.2 na Wisłą (w moim przypadku nad Odrą). A skoro się nim stałem, to zostałem poproszony (taa jasne...), o recenzję tych słuchawek. Oto i ona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






