wtorek, 16 sierpnia 2016

the Bit opus#11

Ostatnio, kiedy zachwycałem się opusem#1, zastanawiałem się jednocześnie, czy Opusy, wzorem A&K dorobią się, i jak szybko brzmienia firmowego. Ile czasu zajmie ustabilizowanie jakości. Kiedy zaczną się pojawiać kolejne tak dopracowane sprzęty, kiedy wreszcie Koreańczycy zwariują i zaczną wyceniać dobre samopoczucie klientów a nie faktyczną jakość sprzętu.W czasie tych błogich rozważań, dotarł w moje ręce DAC, Opus#11 (ciekawe czy wzmacniacz będzie się nazywał Opus#111 :P). Małe maleństwo (chociaż nie tak małe jak A&K AK10), a w środku znalazło się miejsce dla Sabre ES9018K2M i XMOS (XS1-USB-64). Czas więc zatem, aby przestać myśleć o głupotach, tylko solidnie przetestować malucha za prawie tysiąc biletów Narodowego Banku.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Opus #1 HA-501




 Jeśli 20 lat temu ktokolwiek powiedziałby mi, że Korea będzie w jakiejś dziedzinie innej od Koreańskiej kuchni, ustanawiać standardy, to pewnie bym się w łeb popukał. Dzisiaj mamy m.in. koreańskie telewizory, koreańskie AGD i koreańskie DAPy. Iriver nie jest może na tej samej półce co Samsung, ale jest równie ważny dla rynku audio co Samsung dla rynku telefonicznego. I tym czym dla Samsung jest LG tym dla iriver'a chce być The Bit. I to właśnie wyrób tej firmy, odtwarzacz Opus#1 jest u mnie już od jakiegoś czasu. I to właśnie Opus namieszał mi sporo w głowie.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Audeze Sine - Portable z aspiracjami

Podobno życie nie znosi pustki. Tylko gdzie tu jest ta pustka, którą Adeze chce zapełnić wypuszczając nowy model słuchawek. Niby są to pierwsze nauszne magnetostaty. Ale przecież w kategorii portable są już Oppo PM-3, które chyba tylko przy bardzo małych odbiornikach są w stanie spełnić rolę w okół usznych. I tak na rynek wchodzą słuchawki, na które nikt nie czekał, o których nie było głosno, na które nie ma właściwego hype w internecie. Kiedy dostałem propozycję napisania recenzji o tych słuchawkach, musiałem się najpierw dokształcić, co to za on, zanim zadecydowałem. No, ale Audeze to nie w kij dmuchał. Także, tego, no, więc jest.

piątek, 27 maja 2016

Pionner XDP-100R - czyżby wreszcie Android DAP idealny?

Pioneer to marka legenda założona przez Nozomu Matsumoto. Przez wiele lat była, i chyba nadal "trochę" jest marką postrzeganą w kategoriach premium. W 2015 r. Pioneer został włączony pod skrzydła Onkyo, stając się jedną z 3ch najważniejszych marek, obok Gibsona i Onkyo, w ramach Onkiyō Kabushiki-gaisha. Wcześniej Gibson wchłonął takie tuzy rynku audio jak TEAC i Woox (a znowu Woox to były Philips). Mamy więc na rynku megakorporację, w dodatku z tradycjami. I ta firma, pod marką Pioneer wypuszcza na rynek DAP, który na rosnącej fali popularności Hi-Res Audio ma zawojować świat. Parę lat temu w branży Car-Audio liczył się tylko Pioneer, dominując rynek całkowicie. Dzisiejszy rynek DAP to niekoronowany król w postaci Astell&Kern od iriver, cała masa różnej maści i ceny Dapów i niegasnąca legenda Colorfly C10. I jak, przespawszy złoty okres rozwoju rynku, Pioneer ma zamiar zdobyć serca audiofili? Oddając im telefon bez modułu GSM? Żart?

niedziela, 24 kwietnia 2016

ENIGMAcoustic Dharma D1000

Nie tak dawno ENIGMAcoustic ogłosiła, że będzie produkować słuchawki. Pewnie ze 2ch ludzi na świecie wiedziało co to za firma. Znaczy właściciel i jego teść. Cała reszta audiofilskiego światka ze zrozumieniem kiwała głowami udając, że wiedzą o co chodzi, bojąc się wyjść na idiotę i parweniusza. W końcu wszyscy wiedzą co robi Enigma, nie? Ok, ja nie wiedziałem, nie miałem bladego pojęcia, a jak już ktoś mi próbował wytłumaczyć, bo znalazł stronę w necie, to nadal miałem wrażenie, że opowiada mi o jakimś startupie z kickstartera. Ale sam projekt słuchawek hybrydowych wydawał się ciekawy, bo zakładał połączenie słuchawek dynamicznych i elektrostatycznych. Niby to już było w AKG K340, ale pamiętając nie najlepsze dźwiękowo K340, miałem nadzieję, że wreszcie ktoś to zrobi właściwie.

piątek, 8 kwietnia 2016

VE Monk - pchełki, po prostu pchełki

Słuchawek dousznych nie miałem od czasu kiedy przestałem wierzyć, że iPhone to dobry telefon. Tak, zdarzało mi się zapakować czasami do ucha jakiś substytut słuchawek, coś co dawało szansę rozwinąć się w sferze mentalnej. Zawsze wtedy wyobrażałem sobie, że słucham muzyki, ćwiczyłem jak Jedi do walki z Sithem, męczyłem się okrutnie i na koniec zrezygnwany wracałem do użalania się nad sobą w ciemnym kącie pokoju. Moje życie, jak można się spodziewać, puste było jak garnek po rosole, a brak właściwie grających słuchawek dousznych powodował, że uciekłem w nałóg. Nałóg niesłuchania pchełek. I straszliwym zrządzeniem, jeśli nawet nie zrzędzeniem losu trafiłem na hajp na hedfaju, w którym "ktoś" napisał, że znalazł dobrze grające douszne słuchawki. Oczywistym było, że bredził, spity substancją wyskokową dla jankesów (zapewne Karotka z chrzanem i cebulą). Myśl o posiadaniu Monków (bo tak się owe wynalazki miały nazywać) porzuciłem całkowicie. Ale przy okazji ostatniej recenzji Mee P1, Audioheaven dorzuciło do paki jedną parę Monków, tak "dżast for kase ju łont to hir". No to sem posłuchał, wyjąłem zalegającą pod skarpetami trawę z sandałów i zasiadłem do klawiatury napisać coś mądrego.

poniedziałek, 28 marca 2016

Mee Pinnacle P1

Musical Enyoment for Everyone, czyli w skrócie Mee, to wcale nie rozwinięcie jakże dobrze znanego okrzyku kóz bojowych wypasanych na polach Libanu. To nazwa firmy, która od 2005r. produkuje słuchawki portable. Większość produktów plasuje się w cenie poniżej 100$, ale od niedawna w ofercie znajduje się produkt wyceniany na 199$. A to w ofercie tego producenta jest niemałą rewolucją. W końcu za jedne P1 można by kupić prawie cały pozostały asortyment Mee.