wtorek, 10 października 2017

Cardas A8 - 30th Anniversary Edition

Cardas to firma, która kojarzy mi się raczej z produkcją wysokiej jakości okablowania audio, niż z produkcją wysokiej jakości słuchawek dokanałowych. Kiedyś już wprawdzie miałem do czynienia ze słuchawkami tej firmy, z modelem CARDAS EM5813, słuchawkami bardzo muzykalnymi, organicznymi i raczej ciemnymi. Wtedy byłem przekonany, że to jednorazowy wybryk, a tu kolega z AudioHeaven pyta mnie czy nie chciałbym A8 Anniversary zrecenzować. Zatem piszę, proszę więc czytać :)


Cardas A8 Anniversary to słuchawki wykonane z mosiądzu i pokryte błyszczącym lakierem. Driver dynamiczny o średnicy 10,85mm umieszczono w komorze o ślimakowym kształcie, co w założeniu ma eliminować fale stojące. Kabel, w który wyposażono słuchawki sprawia bardzo dobre wrażenie, jest odpowiednio giętki i elastyczny, do splitera dość gruby a później podzielony na 2 przewody już dość cienkie. Niestety nie jest odpinany, więc każda jego awaria wiąże się z ingerencja w słuchawki. W zestawie poza samymi słuchawkami znajdziemy jeszcze 3 pary tipsów (biflange) i 1 parę pianek Comply T-500 Medium. Trochę słabo, zważywszy na cenę zestawu. Mnie niestety żadna z dostarczonych gumek nie pasowała w pełni i musiałem skorzystać z innych tipsów. W fabrycznych tipsach zauważyłem jeszcze jedną wadę. Mianowicie, pomimo tego, że to biflange, to izolacja jest raczej słaba, a same tipsy bardzo miękkie, co u mnie powodowało wypadanie słuchawek z ucha. 
Pierwsze wrażenia odsłuchowe nie były, delikatnie rzecz ujmując, pozytywne. Ba chciałem tego samego dnia odsyłać słuchawki i zapomnieć o nich od razu. Na szczęście po wstępnych próbach z telefonem sprawdziłem je w trochę bardziej stacjonarnych torach, co zaowocowało przykuciem do nich na dłuższy czas. Uczulam więc wszystkich miłośników 5 sekundowych odsłuchów i wydawania radykalnych opinii, że to kolejny produkt, który jest wart dłuższej uwagi. Mnie ta refleksja naszła już po tym, jak dystrybutor przeczytał ode mnie maila, jakie to gówno mi przysłał. Na szczęście myliłem się dosyć mocno.
Słuchawki są dość skuteczne i przy podłączeniu do Encore mDSD słychać delikatny hiss. To samo zresztą tyczy się i stacjonarnych klocków (zaskakująca była za to cisza w FCL2). Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób, bo żeby te szumy usłyszeć musi być absolutna cisza a my musimy się skupić. Za to przy podłączeniu do czegoś "więcej" niż do telefony, przekaz zyskuje bardzo dużo, szczególnie w górnych rejestrach. Także doradzam spinanie Cardasów ze sprzętem dedykowanym (nie najlepiej było praktycznie z każdym telefonem, którym dysponuję). Różnica w górnych rejestrach jest na tyle duża, że po prostu całość przekazu jest albo super, albo kompletnie do bani. Z telefonu góra się klei, jest niewyraźna, szeleszcząca. Czuć dziwaczne rezonanse w okolicach 5kHz. Za to w przy podłączeniu choćby mDSD mamy już szczegółowość i separację, chociaż delikatne wycofanie górnych rejestrów pozostaje. Idąc w dól pasma jest już tylko lepiej. Najmocniej wyeksponowany jest dół i (nie)stety czuć go jako pasmo dominujące. Ale to ocieplenie i zagęszczenie przekazu powoduje, że muzyka rockowa rzuca nam w uszy "mięchem" i treścią (na szczęście nie żołądkową). Wokale wprawdzie delikatnie schowane, ale wyraźne i "akuratne", za to gitary. Paaaanie, toż to uczta nad uczty. Przesłuchałem chyba wszystkie dobre instrumentalnie albumy rockowe jakie miałem pod ręką i muszę przyznać, że jest czarodziejsko. A do tego jako basista, mam mocno wyczuloną uwagę na linie basu, które tutaj są podane na tacy. Mamy więc świetne gitary, dobry wokal, dobre i nie pochowane linie basu, mamy wreszcie mocno energetyczną stopę, świetne bębny a to wszystko genialnie uzupełnione talerzami, które po prostu w żaden sposób nie przeszkadzają, za to dają akcenty. 
Przekaz jest bardzo spójny i muzykalny (co jest chyba domeną słuchawek dynamicznych). I trochę wbrew temu co napisałem, słuchawki nadają się nie tylko do Rocka. Louis Armstrong, Smolik, Senri Kawaguchi czy Modern Talking - wszystko brzmi zjawiskowo kompletnie. Po prostu zaczynałem od Rocka a później odkrywałem kolejne zalety tych słuchawek. I na koniec muszę przyznać, że ze słabej oceny wyszło mocne 5+. Ważne jest tylko żeby im podpiąć jakiś "ludzki" generator, a nie bateryjkę. 

Za wypożyczenie do testów dziękuję AudioHeaven.eu