piątek, 16 września 2016

Cayin N5

Z produktami Cayin spotykam się nie po raz pierwszy. I chociaż wiele z nich należy u mnie do klasy referencyjnej, to do tej pory nie miałem okazji położyć łapy na żadnym odtwarzaczu. Ale dzięki uprzejmości kolegów z Audiomagic.pl dotarł do mnie Cayin N5. No i kolejny raz jaram się jak kibol na ustawkę. No bo skoro do tej pory tyle  dobrego naprodukowali, to przecież nie możliwe, żeby w tym przypadku jakiegoś zgniłka wypuścili. No i już teraz mogę powiedzieć, że się nie myliłem.

Ale po kolei. Cayin N5 to odtwarzacz przenośny, pozwalający na odtwarzanie praktycznie dowolnego formatu plików (w tym plików gęstych i DSD). Budową bardzo przypomina FIIO X5 i Questyle QP1R. I poza budową cech wspólnych jest trochę więcej. Jeśli ktokolwiek odpalał powyższe odtwarzacze, to wie, że to praktycznie bliźniaki  w kwestii obsługi. Cayin N5 to taki 3ci bliźniak. Wychodzi, że oprogramowanie użyte przez wszystkie 3 firmy, jak również pewien schemat przycisków i kółko nawigacyjne to standard, zapewne związany właśnie z softem i procesorem (JZ4760B firmy Ingenic). Jak nic jest to pewnie jakaś forma platformy OEM, podlegająca ograniczonej możliwości konfiguracji, zapewne w kwestii właśnie toru audio. A ten w Cayin N5 prezentuje się imponująco. Mamy kostkę DAC AK4490 (ten sam, który występuje choćby w iDAC-6), całkiem udany zestaw opampów (OPA1662 jako filtr nisko przepustowy  i AD712J na wzmocnieniu napięciowym) i moje ulubione BUF634. Możecie mi wierzyć lub nie, ale najpierw polubiłem się z Cayinem N5 a potem spojrzałem w specyfikację i już wiedziałem dlaczego. Konfiguracja jest bardzo udana i zestrojona idealnie pod moje ucho. Subiektywnie też, moim zdaniem jest najlepszy z trojaczków. 
Obsługa, jak już wcześniej wspomniałem, obsługa jest bardzo podobna do produktów FIIO, dzięki temu nie miałem żadnych problemów. Zacząłem N5 po prostu używać. I zamiast pisać recenzję, słuchałem go, ot tak po prostu :) No bo co tu można napisać odkrywczego. Sprzęt pomimo tego, że po raz pierwszy w łapach to w sumie dobrze znany, mocy pod dostatkiem, ergonomia na wysokim poziomie. Niby nie znany, ale bardzo znajomy. Producent opisuje, że baterii starcza na 9h, mnie wyszło prawie 14h na CIEM (High Gain i 18 na skali głośności). Cayin to w ogóle chyba pierwszy DAP, który nie szumi na Rhine Ears Stage 2 zarówno na wysokim jak i na niskim gain. Pierwszy również chwali się USB 3.0, które faktycznie działa. Prędkości jakie uzyskiwałem przy zapisie na SanDisk Extreme PRO UHS-II były zbliżone do dysków przenośnych. Gdzież więc A&K i ich 4,5Mb/s ? Śmieszno i straszno jak się wspomni cenę. Cayin wyposażony jest również w symetryczne wyjście słuchawkowe w standardzie Jack 2,5mm (taki sam jak w A&K i Opusach), oraz z cyfrowe wyjście COAX, dzięki temu może pracować jako USB konwerter. O funkcjach takich jak OTG czy obsłudze dwóch kart należy również wspomnieć. I wszystko to powoduje, że za cenę niecałych 2kpln dostajemy kombajn w którym tylko serwisów streamingowych brakuje (jeśli ktoś by potrzebował).
Brzmienie N5 to ścisła czołówka, ekstraklasa. Na moje kaprawe ucho, nie dość, że najlepszy z trojaczków, to jeszcze najbardziej pasuje w mój gust. Scena nie jest przesadnie szeroka, pierwszy plan jest bliski. Za to głębia i rozchodzenie się dźwięku jest w formie stożka i nie powoduje żadnych klaustrofobicznych doznań. Niskie tony są nasycone, ale nie są przesadny wyeksponowane. Jest dołu sporo, jest bardzo atrakcyjny i sprężysty, nie ma żadnego misiowatego nalotu. Średnica jest bogata i pełna, nie brak w niej szczegółów i smaczków, a i zagęszczenie wygląda na idealnie wypośrodkowane pomiędzy słodyczą a analityką. Góra jest bardzo szczegółowa, pozbawiona sybilizacji, ale znowu nie jest w żaden sposób przesadzona. Jest bardzo analityczna ale ilościowo raczej wycofana. Używając dość jasnych i funowo grających Rhine Ears pasma się ładnie wyrównywały a energia w nagraniach miała moc bomby atomowej. I chociaż obiektywnie muszę przyznać, że i Opus i C4 stoją minimalnie wyżej, to jednak całościowo N5 pasuje mi bardziej. Niby lubię stepy akermańskie w nagraniach, ale na dłuższą metę taka prezentacja mnie męczy. I choćby dlatego N5 idealnie trafił w mój gust. W jego brzmieniu jest jednocześnie swoboda i dyscyplina, energia i analityka. Jest scena i intymność. Jest to wszystko dla czego wybrałem właśnie słuchanie na słuchawkach a nie na kolumnach.
Za wypożyczenie sprzętu do testów dziękuję firmie Audiomagic.pl