wtorek, 20 sierpnia 2013

Bliźniak bez kabla - SoundMAGIC WP10



Dzisiaj tylko mini recenzja słuchawek SoundMAGIC WP10. Dlaczego mini? Ano jest to prawie bliźniaczy model w stosunku do niedawno opisywanego HP100. A czemu prawie, ano temu, że te mają lampki, guziki i dopisek "Wireless". Aaa i nie mają powierzchni przeznaczonej do polerowania, co niektórym może nie przypaść do gustu. A poza tym to prawie HP100. No i dzisiaj będzie tylko o tym prawie.





Opakowanie w jakim przyjdzie nam zakupić WP10, jest identyczne z tymi od HP100 i HP200. Jedyna różnica to inny futerał, tym razem prostokątny, zawierający większą ilość akcesoriów.

W szoku byłem, bo producent przewidział chyba każdy możliwy sposób podłączenia tych słuchawek do źródła. W zestawie mamy więc:

  • Słuchawki
  • nadajnik
  • Kabelek miniJack <-> miniJack o dł. 1,2 m
  • Kabelek miniJack <-> miniJack o dł. 10 cm
  • Kabelek USB <-> miniUSB (do ładowania słuchawek i nadajnika)
  • Kabelek RCA <-> miniJack
  • Ładownica i różne końcówki


Słuchawki mogą pracować w trybie wired (podłączone do systemu kabelkiem) i wireless (przez nadajnik). W trybie kabelkowym zasięg jest mikry i ogranicza się do długości kabla, jednak już w trybie wireless zasięg w teście pozwalał mi poruszać się swobodnie po domu, a także wyjść do ogrodu wypić kawkę (czyli jakieś 10m i 2 ściany po drodze). To było naprawdę fajne. Fajnym bajerem było też schowanie sobie graja do plecaczka, podłączenie do niego nadajnika i bujanie się po mieście w trybie bezkabelkowym. Samo podłączanie się urządzeń jest błyskawiczne i kompletnie bezproblemowe.



Użytkowanie słuchawek, ich budowa i komfort to do złudzenia HP100. Jedyna różnica to ładowanie, które, o ile chcemy korzystać z nich bezkabelkowo, musimy obowiązkowo odbębniać co ok. 10 godzin. Ładować trzeba i nadajnik i słuchawy. Cała operacja trwa 4h, więc powinno się udać słuchać cały dzień, żeby na noc naładować. Kabelek dołączony do słuchania kablowego podobny jest do tego z HP200 (nie jest poskręcany jak baranie kiszki), przy czym nie ma zatrzasku. 




A jak one grają te cuda techniki ? Ano jak HP100. W końcu to te same słuchawki, tylko z opcją. Jedynie w trybie bezprzewodowym zachodziła w nich delikatna zmiana w niskich rejestrach. Basu było zdecydowanie więcej, i to zarówno tego najniższego jak i midbasu. Jednak nie na tyle więcej, żeby przeszkadzał, ale na tyle, żeby zmiana była zauważalna. Poza tym różnice pomiędzy WP10 a HP100 były minimalne, i mogły wynikać z różnic pomiędzy kablami czy poszczególnymi egzemplarzami. Mnie brzmienie WP10 "zapasiło" równie mocno jak i HP100. 

Podsumowując, dla kogo WP10 ? Na pewno dla tych którzy mają więcej kabonki w skarpetach pokitrane, bo kosztują w okolicach 959 polskich złotych...Sporo, ale tak naprawdę za 300+ dostajemy do HP100 zestaw bezkablowy. No więc dla kogo jeszcze te WP10 ? Ano dla miłośników bezkabelków. Dla oglądaczy filmów z drugiego pokoju, dla ogródkowych słuchaczy muzyczki przy kawie. No i w końcu Dla tych, którzy chcieli by mieć HP100 w troszkę mniej odpustowej wersji.

Sprzęcicho wykorzystane w czasie testów:
- AK120
- Fat Cube Linear
- FatDAC ES9018
I dla celów porównawczych HP100, Etymotic HF3, HiFiMan HE-5LE, Denon AH-D7100.
Muzyka w plikach FLAC, film Avatar zapuszczone z Asus BD700, z płyty BlueRay.

Słuchawki wypożyczył mp3store.pl

ps. Po opublikowaniu testu dotarła do mnie informacja, że:

  • Nadajnik jest również wbudowanym DAC-iem dzięki czemu można transmitować cyfrowy sygnał np. z laptopa. I tak rzeczywiście jest. Nie oczekujmy od tego DAC'a jednak cudów. Można powiedzieć, że gra poprawnie.
  • Jesli nadajnik jest podlaczony do zasilacza a nie działa z zasilania wewnętrznego, to na otwartej przestrzeni słuchawki działają do 50-70m. Tego niestety z powodów lokalowych nie udało mi się zweryfikować. Nadal dało się siorbać kawkę w ogródku bez najmniejszych przeszkód.