sobota, 17 grudnia 2016

Laptop Clevo P650RS-G

Laptopy raczej nie kojarzą się nikomu z audiofilizmem, no może poza tymi jednostkami, które odtwarzają z netbooków DSD z uzyciem Fidelizera i marudzą na słaby transport (netbooki generalnie moc obliczeniową zużywają w całości do obsługi ładowarki, na więcej nie starcza). Ja od dość dawna szukałem laptopa idealnego. Znaczy takiego, który spełni większość, lub nawet wszystkie dziwaczne wymagania. No i po długich bojach, znalazłem. Drodzy czytelnicy, oto Clevo P650RS-G.

Tak, wiem, że pisząc od kilku lat o zjawiskach w większości nierealnych, przyzwyczaiłem swoich czytelników to pewnej porcji magii i smoków w swoich tekstach. W tym kontekście zdumienie jakie odczuwacie na widok testu (recenzji laptopa) jest jak najbardziej zrozumiałe. Ale popełniam ten tekst, bo sam nie znalazłem interesujących mnie informacji i finalny wybór dokonywany był trochę na bazie wydumanych moich przemyśleń. Poprzedni mój laptop to Acer V15 Nitro Black Edition, i spełniał on większość moich wymagań. To znaczy był mocny, dość mobilny (grubość poniżej 2,5cm), dość lekki, miał ekran 4K i świetnie grał. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w świecie zintegrowanych kart i głośników, to grał wybitnie. Ale niestety z racji rozmiarów miał też kilka wad. Grafika była dla mnie za słaba (GTX 960M), chłodzenie niezbyt wydajne a bateria kończyła się przed upływem 2h. Nowy laptop miał więc nie mieć wad Acera, ale zachować wszystkie jego zalety. I  tak po długim zastanawianiu, stanęło na w/w Clevo. Clevo to jeden z największych producentów laptopów na świecie, chociaż szerszej publiczności może być nieznany, gdyż produkty sprzedaje pod różnymi markami (Sager, Hyperbook i inne). Druga cecha Clevo to konstrukcja otwarta. A to znaczy, że w ramach oferty Clevo proponuje laptopy, w których możemy wymienić sobie np. kartę graficzną, procesor, klawiaturę, ekran i inne, normalnie w laptopach niewymienialne podzespoły. W P650RS-G grafika jest wlutowana na stałe, ale reszta podzespołów jest w pełni wymienna. Chociaż patrząc na specyfikację, nie ma specjalnie powodów do narzekania i planowania rozbudowy. 
Mój laptop w dniu zakupu miał taką specyfikację:


procesorIntel Core i7-6820HK 2.7/3.6GHz (4 rdzenie / 8 wątków, 8MB cache, TDP 45W)
chipsetIntel Mobile HM170 Chipset
karta graficznaGeForce® GTX 1070
pamięć VRAM8GB GDDR5
ekran15,6" 1920x1080px FullHD 60Hz NVIDIA G-SYNC®, matowy IPS
zainstalowana pamięć RAM16GB RAM (2x8GB) DDR4 2133MHz
dysk SSD m.2Plextor 128GB M7VG
karta dźwiękowaCreative Sound Blaster X-FI MB5 + ESS Sabre HiFi DAC
głośniki2 głośniki stereo ONKYO
kamera internetowawbudowana, rozdzielczość FullHD + mikrofon
karta sieciowa WiFiKiller Gaming Wireless-AC 1535 a/b/g/n/AC do 867Mbps + BT 4.1
karta sieciowawbudowana, Realtek 10/100/1000Mbit
urządzenie wskazującetouchpad z obsługą gestów
czytnik kart FLASHwbudowany, karty SD, SDXC, SDHC
porty video1 x HDMI, 2 x mini DisplayPort
porty USB2 x USB 3.1 type-C, 3 x USB 3.0
porty audio1 x wyjście audio, 1 x wejście audio, 1 x S/PDIF
porty sieciowe1 x RJ-45
pozostałe porty1 x Kensington Lock
akumulatorlitowo-polimerowy, 4 ogniwa
wymiary zewnętrzneszerokość 38.5 cm x głębokość 27.1 cm x wysokość do 2.9 cm
waga całkowita2.65 kg (z akumulatorem)
klawiaturaklawiatura podświetlana wielokolorowo
Szybciutko dołożyłem RAMu do 32GB i zainstalowałem 1TB dysk Samsung EVO850 w porcie SATA. Dokupiłem Windows 10Pro i rozpocząłem zabawę. Sprzęt miał mi zastąpić komputer stacjonarny (z którego ostatnio korzystam coraz mniej) i miał się nadawać do wyniesienia poza dom. Największe wrażenie zrobił na mnie ogromny, 230W zasilacz, bo sam laptop wyglądał trochę niepozornie. Czarna obudowa, ze szczotkowanego aluminium, ładnie pogubione dość spore rozmiary. Niestety materiały użyte do budowy tego sprzętu powodują, że ślady palców czy odciski dłoni będą częstym elementem wystroju. Ale poza tym to taki wilk w owczej skórze. Nie ma żadnych agresywnych elementów ozdobnych znanych z gamingowych laptopów. Ot normalna maszyna do pracy. I bardzo mi to odpowiada, bo przynajmniej w pracy nie muszę się tłumaczyć, co to za ony. Nie ma nawet oznaczeń producenta. Za to naklejek nawalili tyle, że paść można. One oczywiście nie pomagają na pamlreście i w końcu się ich pozbędę. 

Wydajność laptopa powala. Stacjonarny komp, który jest prawdziwym potworem (i7 4930K, GTX980Ti, 32GB Ram) do tego chłodzony wodą i  podciągnięty na parametrach tak, że w benchmarkach dostaję wyniki "lepsze niż 95%" sprzętu, jest maksymalnie 25% lepszy od tego laptopa. Dla porównania wykonałem kilka benchmarków i np. w 3DMark Ice Storm Extreme na stacjonarce miałem 17690 pkt na laptopie 14011 pkt. W Tomb Raider w FHD i ustawieniach ultra na PCie 3890 pkt na laptopie 3442. W każdym praktycznie tytule w który gram, ustawienia grafiki daję na maksa, a i tak wyniki nie spadają poniżej 70 klatek. Jeśli do tego wziąć pod uwagę spore możliwości OC tego sprzętu i dość wydajne chłodzenie (poprawione dodatkowo przez polerowanie wymienników i zastosowanie pasty Kryonaut Thermal Grizzly), sprzęt mamy na kilka dobrych lat. 
Poza stacjonarną wydajnością, mamy też całkiem laptopową mobilność. Na baterii udało mi się wycisnąć prawie 5h pracy (ekran na 50%, bez Wifi, włączone LTE, głównie web, trochę Excela i Worda). Podczas gry dobiłem do 2h (XCOM2 - jedyny tytuł który na maks detalach ciągnie ledwo 40 kl/s). 
A co ten sprzęt potrafi w kategorii audio? Wg. specyfikacji bez problemu daje sobie radę z 600Ohm słuchawkami (nie mam takich, ale 300Ohm HD650 wydają się godnym przeciwnikiem), ma wyjście LineOut. Do produktów z logo SoundBlaster zdążyłem się zniechęcić już dawno temu, ale napis SabreHiFi trochę mnie kusił. Czekałem więc przy instalacji sterowników na jakiegoś ESS'a, ale na liście urządzeń znalazłem tylko DAC Realtek High Definition Audio. Ze specyfikacji producenta kompletnie nic nie wynika i jest tam tylko marketingowy bełkot. Jedynie 100dB dynamiki coś mówi (chociaż jak na dzisiejsze standardy nie jest to wartość powalająca). Słuchanie zacząłem mając zainstalowane oprogramowanie od Creative'a. To był straszliwy błąd, bo sieczka jaka pojawiła się najpierw w głośnikach, a później w słuchawkach była nie do zniesienia. Zupełnie jak pierwsze Beats Audio. I już zrezygnowany miałem odpuścić sobie audio w laptopie ale odinstalowałem to cholerstwo. Na głośnikach wbudowanych w laptopa nadal szału nie było. Przyznam, że kompletnie nie wiem po co ten napis Onkyo, skoro jakość tego czegoś to dolny poziom taniej marketówki. W porównaniu do Acera, to lata świetlne do przebycia zanim wyda to z siebie warty czegokolwiek dźwięk. Wokale powodują, że przy wyższych głośnościach słychać rezonans, więc nawet oglądanie YouTube jest problematyczne. Znaczy, nie zrozumcie mnie źle, bo na tle innych laptopów (ot choćby Elitebook 840) jest i tak rewelacyjnie, ale przy V15 Nitro, jest po prostu słabiutko. I do tego cicho.
Dużo lepiej jest po podłączeniu słuchawek. Lepiej, ale jednak są pewne problemy. Na skutecznych dokach słychać momentami pracę zasilania (albo dysku, bo jest tuż obok), na szczęście na większych słuchawkach jest już kompletna cisza. Laptop do tych pisków na dokach dodaje też delikatne szumy, i to w sumie powoduje, że doki odpadają. Najlepiej było z HD650 i DT880 Edition. Dźwięk jest równy, dobrze nasycony. Scena ładnie rozciągnięta. Kompletnie nie ma wrażenia słuchania z integry w laptopie. HM5 zaprzyjaźniły się z gniazdem słuchawkowym na stałe. Bo to połączenie najbliżej ma do prawdziwego HiFi. A i tak dopiero połączenie do wzmacniacza przez LO objawiło możliwości kostki DAC. Żadnych nieprzyjemnych dźwięków, wszystko równiutkie i gładkie. Jeśli się zastanowić to najmniej faworyzujący jakąkolwiek częstotliwość DAC. Jest przy tym dynamiczny i gra z rozmachem. Dla mnie bomba.
Podsumowując Clevo P650RS-G to sprzęt, który świetnie spełnia postawione przed nim zadania, o ile w ramach tych zadań nie będziemy słuchali muzyki na dokach lub z głośników. Nie grzeje się jakoś strasznie, hałasuje pod obciążeniem w granicach rozsądku (poniżej 67dB), wydajność ma na poziomie dobrej stacjonarki a kosztuje rozsądnie. No dobra, rozsądnie, bo w sumie za taką konfigurację stacjonarną zapłacimy niewiele mniej. Nadal jest to jednak fura pieniędzy i zakup należy dobrze przemyśleć. Ja tam mimo to polecam ten sprzęt z czystym sercem.